piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 4.

Po chwili jazdy zatrzymaliśmy się pod ogromną willą. Spojrzałam pytająco na Mulata, a ten się tylko uśmiechnął. Wyszedł z samochodu obchodząc go dookoła i otworzył mi drzwi podając mi dłoń. Zignorowałam jego gest i sama wyszłam z samochodu.
-Myślałam że idziemy na imprezę… do klubu.-powiedziałam, chłopak cały czas mi się przyglądał, aż dziwnie się czułam przez ten jego wzrok na sobie-Halo, ziemia do Malika!- pomachałam mu ręką przed oczami kiedy nie reagował na moje zdanie nawet najmniejszym ‘aha’ .
-Idziemy, tylko zgarniemy jeszcze paru debili. Chodź!- pociągnął mnie za sobą za rękę, znaleźliśmy się przed wejściem do willi. Chłopak nacisnął na klamkę po czym nadal prowadząc mnie za sobą wszedł do salonu. Tam zastałam czterech chłopaków, którzy chyba właśnie kończyli się szykować.  W jednej chwili wzrok ich wszystkich skierował się na moją osobę.
-Umm… hej- powiedziałam niepewnie kiedy ich wzrok zaczął przyprawiać mnie o zakłopotanie

-Hej-powiedzieli chórkiem przerzucając się z głupich min na uśmiechy,chwile trwało zanim osoba z którą tu przyszłam zorientowała się ze nadal tu jestem, zajęta poprawianiem swoich włosów przed lustrem.
-Terrie to są: Niall, Louis, Harry i Liam- powiedział Malik stając ponownie obok mnie-Chłopaki to Terrie.
-Miło mi cię poznać-uśmiechnął się miło jeden z nich co odwzajemniłam, Liam najprawdopodobniej. Niestety jeszcze za bardzo nie ogarniam kto jest kto ale mam dziwne wrażenie że ich wszystkich skądś kojarzę. Pomijając to, przejrzałam się ostatni raz w lustrze na szybko po czym wszyscy wyszliśmy.
Wysiadając z samochodu przejechałam ręką po czarnym materiale mojej sukienki wygładzając go. Poprawiłam przewieszoną przez ramię torebkę i spojrzałam na moich towarzyszy. Jeden z nich wręczał  banknot kierowcy taksówki, drugi rozmawiał z kimś przez telefon, a z tego co zrozumiałam to wyjaśniał owemu komuś jak ma trafić do klubu przed którym się znajdujemy.
-To jak, idziemy?-usłyszałam głos Zayna, odwróciłam głowę w jego kierunku po czym skinęłam potwierdzając. Weszliśmy do środka, ale, no właśnie, ale wcale nie staliśmy w kolejce jak wszyscy się tu znajdujący co nie powiem troszeczkę mnie zdziwiło. Chłopak podszedł do mężczyzny stojącego przy bramce po czym szepną mu coś do ucha, a ten zaprosił nas do środka. Wchodząc do środka do moich nozdrzu od razu doleciał zmieszany zapach alkoholu i papierosów. Przewijając się pomiędzy tańczącymi ludźmi, za chłopakiem, podeszłam w stronę baru..
-Napijesz się czegoś?-zapytał spoglądając na mnie
-Jasne. Weź mi coś mocnego-odpowiedziałam, spojrzał na mnie pytająco-Mi nie sprzedadzą-wzruszyłam ramionami
-Okej-powiedział po czym zwrócił się do barmana. Po chwili razem z naszymi drinkami szliśmy w stronę stolika, który zajęli znajomi bruneta.
-Właściwie to ile ty masz lat?-zapytał chłopak
-Właściwie to prawie osiemnaście-odpowiedziałam po czym zajęłam miejsce obok blondyna. Osoby obok mnie zaczęły prowadzić konwersację na jakiś nie zbyt interesujący mnie temat dziewczyn przebywających w tym klubie, ja natomiast skupiłam swoją uwagę na cieczy w szkle, które trzymam w ręku. Cały czas myślałam o sytuacji z Luke'iem. Nie byłam zachwycona obrotem spraw.Do cholery dlaczego on się tak zachował ?! Nadal tego nie rozumiałam. Chodź w tamtej chwili byłam na niego wściekła to mimo wszystko nadal był moim chłopakiem i nadal się o niego martwiłam. Moje rozmyślanie przerwał dzwoniący telefon. Jakoś wygrzebałam go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz: Luke. Podniosłam się z miejsca chcąc wyjść do jakiegoś miejsca gdzie będzie szansa że cokolwiek usłyszę. Ktoś złapał mnie za łokieć, odruchowo spojrzałam w tył i zobaczyłam zdziwionego Mulata.
-Gdzie idziesz?-zapytał
-Do toalety-powiedziałam i poszłam przed siebie. Odnalazłam drzwi prowadzące do łazienki i weszłam do pomieszczenia po czym odebrałam
-Co chcesz?-zapytałam nie chcąc w tej chwili  pokazywać że mi na nim zależy czy że martwię się o niego
-Przepraszam-powiedział cicho, a mnie zatkało. On? Luke Brown przeprasza? To nie możliwe. Przesłyszałam się.
-Co ty powiedziałeś?-zapytałam w szoku
-No przepraszam, ile razy mam to powtarzać!-podniósł głos
-Nie krzycz na mnie!-użyłam tego samego tonu
-Dobra, może po prostu... gdzie jesteś?-zadał pytanie
-Teraz Cię to interesuje!-przypominając sobie o zdarzeniu z ubiegłego dnia cała wściekłość wzrosła-Jestem z Malik'iem, spadaj!-dodałam będąc pewna że go to wkurzy, ale w tamtej chwili tego chciałam, wkurzyć go, tak własnie, żeby zobaczył ze nie może mną rządzić, nie jestem jego własnością i nie pozwolę się tak traktować.Włożyłam telefon z powrotem do torebki po czym stanęłam przed wielkim lustrem oparta o blat z umywalką. Przemyłam twarz zimną wodą i przymknęłam oczy. Wróciłam do rzeczywistości wraz z powrotem do chłopaków. Każdy z nich był już lekko nawalony, no prawie, ten Liam wydawał się trzeźwy.
-Zayn!-szturchnęłam chłopaka w ramię by ten zwrócił na mnie uwagę, spojrzał na mnie pytająco-Załatwisz mi drinka?-starałam się słodko uśmiechnąć na co wszyscy się zaśmiali
-Ja ci załatwię-powiedział Lokowaty, pierwszy raz dzisiejszego wieczoru zwróciłam na niego 'większą' uwagę bo poza : hej, nie rozmawialiśmy. Razem z chłopakiem podeszłam do baru i usiadłam na wysokim krześle
-Poproszę...-powiedział ale nie zdążył dokończyć gdyż wpieprzyłam mu się w zdanie
-Dwie kolejki czystej-dokończyłam za niego, chłopak jak i barman spojrzeli na mnie, ten drugi bardziej pytająco, wtedy chłopak pokazał mu swój dowód po czym już nie powinno być kłopotów, westchną po czym podał nam kolejkę. Wzięłam kieliszek w dłoń i wypiłam ciurkiem gorzką ciecz. To samo zrobiłam z drugim kieliszkiem.
-Idę zapalić, idziesz ?-spojrzałam na chłopaka obok mnie, skiną głową. Wyszliśmy przed klub i stanęliśmy gdzieś z boku. Wyciągnęłam z torebki pudełko szlugów podsuwając je chłopakowi pod nos, jednak odmówił, wzruszyłam ramionami i sama zapaliłam.
-Jak poznałaś Zayn'a-chłopak przerwał panująca ciszę
-Na wyścigach-odpowiedziałam
-Jeśli mogę ci coś radzić, nie angażuj się, Zayn nie jest typem chłopaka który szuka stałych związków.-powiedział spoglądając na mnie, zaśmiałam się
-Myślisz, ze ja w nim?-jeszcze bardziej wybuchłam śmiechem-Możesz być spokojny, nie jest w moim typie. A tak między nami to idiota-dopaliłam szluga po czym rzuciłam go na ziemie.Wróciliśmy do środka.
-Zatańczymy?-w połowie drogi do stolika chłopak zatrzymał mnie łapiąc mój nadgarstek
-Okej-odpowiedziałam, a on niepewnie zbliżył się w moim kierunku kładąc swoje dłonie na mojej tali, natomiast ja zaplotłam swoje na jego karku. W myślach dziękowałam sobie za inteligencje i ubranie wyższych butów. Gdyby nie moje creepersy na platformie pewnie moja twarz znajdowała by się teraz na wysokości jego klatki.Przetańczyliśmy tak kilka kawałków po czym ponownie udaliśmy się w stronę baru. Resztę imprezy nie pamiętam, Może poza faktem że całą ją spędziłam z Loczkiem i nadal nie wiem jak ma na imię. Zayn zajął się inną panienką, ten Liam wrócił z blondynem i tym jeszcze jednym do domu.

Następnego dnia obudziłam się na pierdolonym kacu.Nie miałam siły by otworzyć oczy i jeszcze to cholerne światło wdzierające mi się do pokoju przez żaluzje. Po piętnastu minutach przekonywania samej siebie że będzie dobrze podniosłam się do pozycji siedzącej. Jednak szybko tego pożałowałam. Od razu zaczęło mi się kręcić w głowie. Jednak nie miałam czasu by się nad tym bardziej rozczulać bo zaraz znalazłam się w łazience przytulona do mojego nowego 'przyjaciela', w tej chwili wydawał się niezbędny.



No to jest rozdział czwarty. Pojawił się nasz główny bohater-Harry :)
A w ogóle to ktoś czyta? Bo jest ponad 60 wyświetleń a komentarzy brak.Jeśli czytasz zostaw po sobie jakiś ślad, proszę. Nawet zwykłe: "Czytam" wystarczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz